TOP 5 zdań, których nie usłyszycie od Wiedeńczyka

Nie mogę iść z wami na piwo, bo muszę się uczyć”, „nie potrafię tego naprawić, lepiej wezwę fachowca”, „nie potrzebuję mapy, sam trafię”, to uczciwy polityk  – tego rodzaju rzeczy bardzo, ale to bardzo rzadko goszczą w ustach przeciętnego Polaka. A jak to jest z Wiedeńczykami? Okazuje się, że … podobnie. Czytaj dalej

Tłok w wielkim mieście

Za oknem 35 stopni w cieniu a Ty kisisz się w samochodzie bez klimy, stojąc w korku. Pędząc z oszałamiającą prędkością 10 km/h zaczynasz się też zastanawiać, gdzie zaparkujesz jak już dotrzesz na miejsce. A przecież można to wszystko rozwiązać na kilka znacznie przyjemniejszych sposobów: Czytaj dalej

Moje boje z językiem niemieckim

Kiedy kilka lat temu przyjechałem do Wiednia, moja znajomość niemieckiego ograniczała się do Ja, Nein, Brot i Bier, co przynajmniej teoretycznie mogło mnie uchronić od śmierci z głodu i pragnienia. Oczywiście znałem również parę zwrotów zaczerpniętych ze Stawki większej niż życie i Czterech pancernych i psa oraz, ekhem, filmów przyrodniczych, ale te pierwsze mogłyby na rozmówców zadziałać jak płachta na byka, a za drugie posądziliby mnie o obrazę moralności lub co gorsza, o molestowanie seksualne 🙂 Czytaj dalej

Sznycel wiedeński, czyli jak zakochać się w schabowym

Najlepszym opisem sznycla wiedeńskiego jest stwierdzenie, że jest on dla Austriaków tym, czym dla Polaków bigos (tu wstawcie dowolną inną ulubioną potrawę). I od razu na wstępie uwaga dla osób z krakowskiego – sznycel to nie jest kotlet mielony! Nie, i kropka.

Legenda głosi, iż adiutant cesarza Franciszka Józefa, graf Attems, przesyłając marszałkowi Radetzkemu raport na temat sytuacji w Lombardii, dodał na marginesie notkę opisującą przepyszny, cielęcy kotlet panierowany. Po powrocie Czytaj dalej

Sernik wiedeński, kawa i jajka po wiedeńsku – O rly?

Wiedeń kojarzy się przede wszystkim z Mozartem, sznyclem, Wojakiem Szwejkiem i CK Dezerterzy. Jednak gdy rozejrzeć się po menu w naszych swojskich lokalach, i tam możemy natrafić na dania pyszniące się wiedeńskością w nazwie, takie jak sernik, kawa czy pospolite jajka. Wiedzeni ciekawością, podczas wizyty w stolicy Austrii uderzamy do restauracji i już widząc oczami duszy tę rozkosz spływającą na podniebienie, doznajemy rozczarowania. Otóż moi mili, kelner nie przyniesie nam ani wiedeńskiego sernika, ani jajek po wiedeńsku, a i z kawą mogą być pewne problemy. Oczywiście z taką, jaką pijamy w Polsce. Po wiedeńsku. Czytaj dalej