Ślepa Temida

Naprawdę cholera mnie bierze gdy widzę poczynania przedstawicieli Temidy stojących na straży praworządności w naszym pięknym kraju. Gdyby Orwell ożył, z pewnością uroniłby łzę wzruszenia, widząc jak spełnia się jego prorocze „Wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są równiejsze od innych”. Do stworzenia tej notki pchnęły mnie informacje o „szaleńcu z Monciaka”, ale do niego jeszcze wrócę. Wcześniej jednak o tym jak stanowczy, szybki i bezlitosny jest nasz wymiar sprawiedliwości. Czytaj dalej

Reklamy

Leniwa niedziela? Neeee, na sportowo!!

Jak można umilić sobie/zepsuć niedzielę? Oczywiście zerwać się z rana i wpaść na pomysł kontynuacji walki z oponką. Dzisiaj dla odmiany postanowiłem nie straszyć wiewiórek w Schönbrunn, a zamiast tego wybrać się na dwa kółka. Pozdejmowałem z mego wehikułu masę rzeczy (robi za prowizoryczną suszarkę), znalazłem niedojedzonego snickersa i wynegocjowałem z pająkami, żeby przeniosły się w inne miejsce. W końcu udało mi się doprowadzić bicykl do jako takiej formy – przynajmniej przestał być klasyfikowany w kategorii vintage. Czytaj dalej

Najazd nerdów na Wiedeń czyli turniej Magic The Gathering okiem n00ba

Dwa tygodnie temu odbyła się w Wiedniu impreza zatytułowana „Magic The Gathering Grand Prix Vienna”, na którą przybyło ponad 1400 fanów tej karcianki, spopularyzowanej przez Wizards of the Coast. Jeśli nie macie pojęcia o co chodzi – nie przejmujcie się i witajcie w klubie – gdyby nie fakt, że brał w niej udział mój znajomy, Buja, sam nie miałbym pojęcia, że coś takiego ma miejsce (szczerze powiedziawszy do ostatniej chwili miałem nadzieję myślałem, że przyjechał na targi erotyczne, które odbywały się w tym samym terminie). Ale dzięki temu mogę śmiało powiedzieć, że i ja tam byłem, miód i wino piłem i fotki robiłem (z tym winem i miodem to ściema taka – Buja przywiózł południowoafrykańskie brandy jako wkupne, więc oglądając turniej posiłkowałem się zimną Colą i Red Bullem). Czytaj dalej

Spalamy tłuszczyk na wiosnę

Wiosna rozpycha się łokciami i kolanami ze wszystkich stron, pomyślałem więc, że najwyższy to czas, aby spalić zimowy tłuszczyk i na lato pokazać się jak młody bóg. Nie wypada przecież paradować na plaży z brzuchem jak 12 miesiąc ciąży. A i można się narazić przecież na interwencję aktywistów z Greanpeace, spychających człowieka z powrotem do morza przy wtórze okrzyków „Uwolnić orkę!”. Czytaj dalej

Idą, idą Święta …

Mniej więcej w połowie października dostałem maila z promocjami od jednego ze sklepów wysyłkowych, zatytułowanego … „Christmas is coming!”. No cóż, komercjalizacja Świąt Bożego Narodzenia postępuje w tempie zastraszającym, tylko czekać kiedy w marketach zabrzmią „Jingle bells” czy inne „Last Chrismasy”. Jednak jest pewien przedświąteczny zwyczaj, na który czekam co roku z niecierpliwością – wiedeńskie jarmarki, Christkindlmärkte. Czytaj dalej

Dlaczego nie mówimy po turecku czyli co się zdarzyło 330 lat temu

Zacznijmy nietypowo, od pytania: z czym kojarzy Wam się Sobieski? Od razu podpowiem, że nie chodzi mi ani o wódkę ani o papierosy. Jedna z poprawnych odpowiedzi: był epistolografem, czyli w skrócie tak pisał papierowe maile, że spokojnie mógłby zawstydzić niejednego „pisarza” naszych czasów. Jednak dzisiaj zajmiemy się inną rolą, którą Jan III Sobieski odegrał w historii Europy. Czytaj dalej

Oko w oko z tygrysem – zapraszam do zoo

Ponad tydzień temu Internet obiegła informacja o zwiększeniu liczby ogrodów zoologicznych, które bez wychodzenia z domu możemy zwiedzić dzięki usłudze Google Street View. Niestety, wśród dostępnych pozycji próżno szukać Tiergarten Schönbrunn, czyli wiedeńskiego zoo będącego najstarszym i jednym z nowocześniejszym ogrodów zoologicznych na świecie. Ale od czego macie Rondzia 🙂 Czytaj dalej