Siedem czyli pisanie jest banalne

Dzień, który zapowiadał się przepięknie, niestety, tak się nie zaczął. Budzik nastawiony na siódmą, z niewiadomych powodów zadzwonił siedem minut później. Ujadająca Zjawa zrobiła sobie z mojej twarzy poduszkę, a że dzień wcześniej radośnie wytaplała się w wanilii, chcąc nie chcąc musiałem wziąć nadprogramowy prysznic. A właściwie siedem … Ki diaboł, pomyślałem? Jedząc w locie suchą bułkę dobiegłem na przystanek, aby zobaczyć piękny tyłeczek oddalającej się Siódemki. Czytaj dalej

Reklamy