Jak szybko napisać książkę czyli Copy+Paste w praktyce

Na początek trochę prywaty i reklamy – jeśli ktoś z Was do tej pory nie zetknął się z tekstami osobnika ukrywającego się pod pseudonimem i10, zachęcam do nadrobienia zaległości. i10 pisze lekko, łatwo i przyjemnie, a do tego zabawnie (przeważnie). Niestety, ktoś postanowił w bardzo nieładny sposób zarobić na jego pracy – w zeszłym roku pojawiła się bowiem książka sygnowana przez pana Franciszka Kacyniaka, zatytułowana „Osiem”. Jak się jednak okazuje, bardziej pasowałby do niej tytuł „iOsiem”, „Dziesięć” albo po prostu „Plagiat”.

Małe porównanie zbieżności treści „Osiem” z wpisami na blogu znajdziecie tutaj, a to prawdopodobnie tylko czubek góry lodowej. Gdy sprawa zaczęła robić się coraz bardziej śmierdząca, na nieistniejącym już facebookowym profilu wspomnianej książki (co za niespodzianka), pan Kacyniak usiłował się dziwnie bronić:

Pragnę odnieść się do zarzutów, jakie padły pod moim adresem o plagiat. Czy przepisałem od kogoś OSIEM w części, czy w całości? Nie chciałbym bagatelizować problemu bo owszem, mam sobie do zarzucenia zapożyczenia dosłownie kilku opisów lub scen rzeczywiście z bloga, który faktycznie bardzo lubię czytać i jestem pod wielkim wrażeniem kunsztu stylu pisania jego autora. Czytając niektóre z jego historii oczami wyobraźni widziałem swoich bohaterów, jego słowa tak celnie i dobitnie oddawały dokładnie to, co sam chciałbym przekazać Czytelnikom. Jeśli w ten sposób uraziłem jego autora, używającego pseudonimu i10, lub też kogokolwiek z jego otoczenia, chciałbym najmocniej przeprosić i raz jeszcze podkreślić, że jego opowieści stanowiły dla mnie niedoścignione natchnienie, którego mi brakowało.”

I zapewne uznał, że taka forma przeprosin wystarczy i cała sprawa jest załatwiona. W skrócie – stary, dzięki za natchnienie, aha, podpierdzieliłem ci trochę tekstu i go spieniężyłem. Sorry, taki mamy klimat. Na swoim profilu autor „Osiem” oficjalnie się przyznaje, że książek to on za bardzo czytać nie lubi, dzięki czemu nie powiela stylu innych pisarzy. Zawsze myślałem, że czytamy właśnie po to, żeby poszerzać swój warsztat pisarski, ale wygląda na to, że do zaistnienia na rynku prowadzi znacznie prostsza i krótsza droga – skopiowanie kogoś innego.

W całej sprawie zastanawia mnie bardzo jedna rzecz – jak naiwnym trzeba być, aby w dobie wszechobecnego Internetu bezczelnie splagiatować czyjegoś bloga? I to jeszcze pracując jako informatyk, czyli załóżmy wiedząc nieco więcej od niedzielnego użytkownika sieci? A można przecież było wypożyczyć z biblioteki jakieś zapomniane romansidło, przeredagować je, wydać i spokojnie liczyć pieniążki spływające na konto. A tak, trzeba się liczyć z odpowiedzialnością karną.

Pocieszającym jest fakt, iż wydawnictwo odpowiadające za „Osiem” zareagowało bardzo szybko na zaistniałą sytuację, wycofując nakład książki ze sprzedaży i żądając od jej autora wyjaśnienia całej sprawy.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Jak szybko napisać książkę czyli Copy+Paste w praktyce

  1. Pingback: Siedem czyli pisanie jest banalne | Rondzio

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s