Urlopu dzień 13 – ostatni :(

Niestety, wszystko co dobre szybko się kończy (za szybko). Ani się spostrzegliśmy, a prawie dwa tygodnie urlopu przeleciały jak w kalejdoskopie. Postanowiliśmy wyjechać zaraz po śniadaniu, przy czym to „zaraz” było dość rozciągliwe – pakowanie reszty rzeczy zeszło nam mniej więcej do godziny 10, czyli w zasadzie ruszyliśmy zgodnie z planem.

Droga powrotna była mniej stresująca niż dojazd do Duby. Po pierwsze jechaliśmy w dzień, a po drugie wiedzieliśmy już mniej więcej co nas może spotkać. Co prawda nie czaiły się na nas szakale ani inne latające cosie, ale widzieliśmy węże (sztuk dwa – bardzo płaskie) oraz jaszczurkę i perliczkę – dziki Pelješac żegnał się z nami. Tym razem nie posłuchaliśmy Hołka i dzięki temu rozwiązaniu wstrzeliliśmy się bezproblemowo w początek autostrady.

Po drodze nie mieliśmy żadnych większych przygód i po mniej więcej 10 godzinach jazdy dotarliśmy do Wiednia, gdzie zaplanowaliśmy nocleg. Pomysł na ten przystanek pojawił się również z innego powodu – w stolicy Austrii odbywa się bowiem Filmfestival am Rathausplatz, o którym już kiedyś pisałem – przezornie wybraliśmy się tam w okolicach południa, kiedy tłumy turystów nie zablokowały jeszcze wszystkich przejść. Z nostalgią przeszliśmy obok stoiska z chorwackimi specjałami, podążając za nosem w kierunku Grecji.

Akumulatory pozytywnie naładowane słońcem i winem, a ja powoli zaczynam odliczać dni do kolejnych wakacji – tym razem mają być z basenem 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s