Urlopu dzień 10 – dmuchamy potwora i wciągamy owoce morza

Dzisiaj udało mi się spełnić obietnicę – wakacje pod palmami. A raczej pod palmą … Pół dnia dmuchałem ale warto było – efekt końcowy był więcej niż zadowalający. Dzieci z całej plaży przybiegały robić sobie zdjęcia (5 kun za dotknięcie ;)), a ich ojcowie ze wstydem spuszczali powietrze ze wszelkiego rodzaju materacy, pontoników itp., piorunowani wzrokiem przez małżonki (no i coś ty baranie kupił?!). Nic nie mogło równać się z naszym potworem 🙂 Czytaj dalej