Urlopu dzień 1 – plażing i relaxing

Pierwszego dnia prawdziwego Urlopu przez duże U obudziła nas … ulewa. ‚Pięknie, kurnia, pięknie’ pomyślałem. Jakbym chciał spędzić 2 tygodnie przemoczony do suchej nitki to pojechałbym nad Bałtyk… Na szczęście po chwili okazało się, że hałas na zewnątrz powodują fale, a nie deszcz. Błękitne niebo bez chociażby jednej chmurki nastroiło nas optymistycznie i zachęciło do śniadania na balkonie. Po zaspokojeniu głodu przyszedł czas na leniwy relaks na plaży. Czytaj dalej

Reklamy

Urlopu dzień 0 – jesteśmy w Du(p)bie

Wreszcie! Po wielu miesiącach oczekiwań, ciężkiej pracy w pocie czoła i kompletowaniu sprzętów plażowych jedziemy na urlop do Chorwacji! Planowy wyjazd o 4 rano nieco się przesuwa z powodu rewolucji żołądkowych i ostatecznie startujemy o 7. Pogoda w kratkę ale idealna do jazdy. Krzysztof „ze mną na pewno dojedziesz do celu” Hołowczyc prognozuje pokonanie nieco ponad 1300 km na 16 godzin ale po chwili się poprawia – mamy dotrzeć na miejsce nieco po 21:15. Czytaj dalej

Słońce, kamienie i brak netu na 2 tygodnie

Nadejszła wiekopomna chwila – jedziemy na urlop!! Co prawda to bieda-wariant bo ponownie będziemy wspierać gospodarkę Chorwacji ale jak się nie ma co się lubi 😉 Do najbliższej cywilizacji będziemy mieli jakieś 11 km, przy czym przez cywilizację rozumiem sklepik mniejszy od Żabki. Internety donoszą podobno wiadrami więc szansa na sprawdzenie chociażby maila jest bardzo mała. Będę pisać palcem po piasku lub układać teksty z kamieni a wrzucę je po powrocie 🙂 Chorwacjo, przybywamy!!

Tydzień mistrzostw za nami – coraz więcej niespodzianek

Siódmy dzień Mistrzostw Świata w Piłce nożnej przyniósł kilka niespodzianek. Udowodnił m.in., że król jest nagi oraz że powiedzenie o niedzieleniu skóry na niedźwiedziu jest cały czas aktualne. Zobaczyliśmy też waleczność graczy z Antypodów, którzy pokazali, że grać i wierzyć w zwycięstwo należy do końca. Czytaj dalej

Szósty dzień mundialu – ale Meksyk!

Pierwsze mecze grupowe już za nami, czas na kolejne spotkania. Ten dzień miał upłynąć pod znakiem brazylijskiej fiesty, bo przecież nikt nie spodziewał się, że mecz Brazylia – Meksyk może zakończyć się inaczej niż zwycięstwem Canarinhos. No dobra – brazylijscy fani oczekiwali zwycięstwa swojej drużyny. Ale piłka nożna to taka kapryśna dyscyplina, w której mimo starań nie zawsze dostaje się to, czego się chce. Czytaj dalej

To znowu nie będą mistrzostwa Ronaldo – mundialu dzień piąty

Tak jak się spodziewałem, starcie Portugalii z Niemcami było emocjonującym doświadczeniem, jednak był to też najbrzydszy mecz pokazany do tej pory na mundialu. I nie chodzi bynajmniej o samą grę, ale o zachowanie piłkarzy Portugalii, którzy nie mogąc przebić się przez niemiecki mur, z minuty na minutę grali coraz brutalniej. Czytaj dalej

Ale nuuuuudy w czwartym dniu Mistrzostw Świata!

Popcorn zrobiony, piwo schłodzone, wygodna pozycja w fotelu z pilotem w ręku przyjęta, i co? I jajco 😦 Mecze, po których spodziewałem się wielkich emocji, czyli Francja – Honduras i Argentyna – Bośnia i Hercegowina, były tak emocjonujące jak łowienie ryb czy zbieranie grzybów. Honor uratowały drużyny Szwajcarii i Ekwadoru serwując swoim fanom prawdziwy horror w końcówce meczu. Czytaj dalej