Urlopu dzień 9 – wizytujemy Dubrownik

Według wszelkich znaków na niebie i ziemi tego dnia pogoda miała się zepsuć, co też zrobiła. Na szczęście byliśmy przygotowani na tę ewentualność i już wcześniej zaplanowaliśmy wycieczkę do Dubrownika. Trochę się stresowałem, bo co innego gnać autostradą, a co innego jechać „zakręconą” Magistralą Jadrańską, ale dałem radę. Zgaśnięcie silnika na środku skrzyżowania czy wjechanie za innym autem w ślepą uliczkę (Co się pan tak gwałtownie zatrzymuje?! Bo to mój garaż …) potraktujmy jako nieznaczące incydenty 😉

Stare Miasto w Dubrowniku, które koniecznie trzeba zobaczyć podczas wizyty w tym mieście, jest piękne. I zatłoczone. I cholernie drogie. Podobnie jak w Korčuli, tak i w Dubrowniku praktycznie wszystkie zabytki skupione są właśnie na Starym Mieście, należy jednak przygotować się na dość długi spacer. Dosłownie na każdym kroku można natknąć się na coś zabytkowego – znajdziecie tam m.in. najstarszą europejską aptekę, wielką i małą studnię Onofria oraz całkiem sporo klasztorów, kościołów i pałaców. Nie można zapomnieć też o murach obronnych, z których rozciągają się przepiękne widoki zarówno na pokryte czerwonymi dachówkami domy na starówce, jak i morze z okolicznymi wyspami. Z ciekawostek – Dubrownik nigdy nie został zdobyty w trakcie walk, oparł się również atakom Serbów i Czarnogórców podczas wojny domowej w latach 1991-1992.

Porwani tłumem powoli przeciskaliśmy się główną ulicą starego miasta, starając się nie zgubić i nie wpaść na nikogo, a przy okazji cyknąć kilka fotek bez udziału statystów (a nie było to łatwe). Od czasu do czasu robiło się nieco luźniej za sprawą deszczu, który jednak po pewnym czasie zmusił nas do poszukania jakiejś ochrony lepszej niż parasolki. Niestety, restauracja, którą upatrzyliśmy sobie wcześniej posiadała stoliki wyłącznie na zewnątrz co w tych warunkach nie wchodziło w grę. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło – gdy przeciskaliśmy się wąskimi uliczkami rozglądając się za fajną miejscówką, zgarnął nas pan kelner z Aquariusa i zaprowadził do naprawdę klimatycznego ogródka. Zabawiliśmy tam dłuższą chwilę, przeczekując deszcz w towarzystwie pysznych muszli i białego wina. Na pożegnanie z Perłą Adriatyku odwiedziliśmy lodziarnię i dziarsko ruszyliśmy szukać samochodu, uprzejmie omijając restauracyjnych naganiaczy (Mówimy po polsku! Duże porcje!).

Tak jak już wcześniej wspomniałem, Dubrownik jako typowo turystyczne miasto jest potwornie drogi. W tym roku wejście na mury obronne kosztuje 100 kun (ok. 56 zł), z bólem serca odpuściliśmy więc sobie spacer nimi. Tym bardziej, że na górze wprost przelewała się ludzka tłuszcza. Parking w pobliżu Starego Miasta to wydatek 40 kun (ok. 22 zł) za godzinę, można jednak zostawić samochód na parkingu podziemnym, gdzie kasują „tylko” połowę tej kwoty. Jeśli zechcecie odpocząć przy piwku przygotujcie się na mały szok cenowy – piwo kosztuje 30 kun (ok. 17 zł), czyli drożej niż np. w Wiedniu. „Przejechałem” się też na kupnie t-shirta Hard Rock Cafe Dubrovnik (z małym dopiskiem There is no… ;)) – w sklepiku w centrum Starego Miasta wysupłałem za niego 99 kun, podczas gdy w sklepie z pamiątkami przy bramie wyjściowej taka sama koszulka kosztowała 80 kun. Mam dziwne wrażenie, że sprawcami windowania cen są filmowcy serialu Gra o tron, w którym Dubrownik „zagrał” Królewską Przystań. W tym roku ekipa ma odwiedzić również Šibenik, więc jeśli wybieracie się w tamte rejony, zróbcie to zanim ceny podskoczą 😉

Zmęczeni ale zadowoleni zdążyliśmy do domu aby zobaczyć jak Francja łoi Nigerię, po drodze zatrzymując się w Stonie (słynie z warzelni soli i potężnych murów obronnych) oraz odwiedzając niezawodną panią Nadę i dokonując zakupu polepszaczy humoru. Wieczorem pogoda nieco się poprawiła, więc zrobiliśmy sobie … ha! nie grilla 🙂 – sesję zdjęciową przy zachodzie słońca.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Urlopu dzień 9 – wizytujemy Dubrownik

  1. W minionym roku około listopada poczułem brak Dalmacji…teraz czytając ten blog już chciałbym tam być ponownie….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s