Urlopu dzień 3 – spacer w Trpanj, osiołki i owoce morza na kolację

Tym razem wstawało się nieco ciężej niż dnia poprzedniego – pewnie zemsta Dionizosa za picie mołdawskich trunków na chorwackiej ziemi. Żeby uzyskać świeżość potrzebną do zalegania cały dzień na plaży w bezruchu postanowiliśmy całą czwórką skoczyć do Trpanj. Na spacer, piwo i colę – ktoś musiał zachować trzeźwość w przypadku ataku szakali czy miejscowej policji. Tym razem zostawiliśmy samochód na prawdziwym parkingu i do „centrum” dostaliśmy się piechotą. Czytaj dalej

Reklamy