Urlopu dzień 1 – plażing i relaxing

Pierwszego dnia prawdziwego Urlopu przez duże U obudziła nas … ulewa. ‚Pięknie, kurnia, pięknie’ pomyślałem. Jakbym chciał spędzić 2 tygodnie przemoczony do suchej nitki to pojechałbym nad Bałtyk… Na szczęście po chwili okazało się, że hałas na zewnątrz powodują fale, a nie deszcz. Błękitne niebo bez chociażby jednej chmurki nastroiło nas optymistycznie i zachęciło do śniadania na balkonie. Po zaspokojeniu głodu przyszedł czas na leniwy relaks na plaży.

morze

A plaże w Dubie są przepiękne. Szerokie na kilka i długie na kilkadziesiąt metrów są wprost stworzone do wylegiwania się w słoneczku. Co prawda jak to w Chorwacji bywa, nie uświadczy się na nich piasku a mniejsze i większe kamienie, ale tę niedogodność rekompensuje intensywnie turkusowe morze. Kolejnym plusem jest mała ilość plażowiczów – oprócz sporadycznych najazdow fiszpikników, do najbliższych sąsiadów na plaży mieliśmy naprawdę spory kawałek, tak więc ani oni nam ani my im nie przeszkadzaliśmy.

maseczka

Gorąco co chwilę wyganiało mnie do wody, postanowiłem więc skorzystać z okazji i zrobić kilka sesji podwodnym żyjątkom. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że dla aparatu będą to ostatnie podrygi zdychającej ostrygi. Na szczęście udało mi się cyknąć kilka fotek, a rybki były na tyle wyrozumiałe, że pozowały mi prawie bez cienia znużenia. Pewnie przyzwyczajone do paparazzich.

Późnym popołudniem, gdy skóra zaczęła nieco niezdrowo wyglądać i palić, ewakuowaliśmy się do apartamentu, żeby przyszykować się do ‚wieczorku zapoznawczego’. I w tym momencie ujawniło się doświadczenie naszych WspółUrlopowiczów w tego typu sprawach, którzy zamienili ten wieczór we wczasy All inclusive. Najpierw zostaliśmy poczęstowani pyszną zupką, a potem na grilla wjechała kiełbaska i karkówka, podlewane wyśmienitym, czerwonym winem. Całe szczęście, że przed wyjazdem wrzuciłem do walizki miètowe procenty, dzięki czemu nie świeciliśmy oczami, bo fasolka po bretońsku i bigos, które zabraliśmy na czarną godzinę, pomimo niewątpliwych walorów smakowych na grilla zupełnie się nie nadają.

zachod

Rozgrzewani z zewnątrz i od wewnątrz spędziliśmy super wieczór, którego nie popsuł nawet koncert szakali. O ile mnie pamięć nie myli, niektórzy z nas poczuli w pewnym momencie zew krwi i dołączyli do smętnych nawoływań, przy okazji budząc wszystkie psy (oba) w wiosce. Urlop rozpoczął się znakomicie.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Urlopu dzień 1 – plażing i relaxing

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s