Szósty dzień mundialu – ale Meksyk!

Pierwsze mecze grupowe już za nami, czas na kolejne spotkania. Ten dzień miał upłynąć pod znakiem brazylijskiej fiesty, bo przecież nikt nie spodziewał się, że mecz Brazylia – Meksyk może zakończyć się inaczej niż zwycięstwem Canarinhos. No dobra – brazylijscy fani oczekiwali zwycięstwa swojej drużyny. Ale piłka nożna to taka kapryśna dyscyplina, w której mimo starań nie zawsze dostaje się to, czego się chce.

W oczekiwaniu na spotkanie dnia, zerkałem okiem na starcie Belgii z Algierią. Belgowie, typowani na czarnego konia turnieju, zapragnęli chyba poddenerwować wszystkich, którzy na nich stawiali. Nie dość, że zaczęli dość niemrawo, to jeszcze pozwalali Algierczykom na przeprowadzanie składnych akcji. Po jednej z nich Feghouli padł w polu karnym Belgii, sfaulowany przez bezradnego obrońcę. Rzut karny podyktowany za to przewinienie zamienił na bramkę sam poszkodowany i w ten sposób od 25 minuty meczu czarny koń mundialu zaczął wyraźnie utykać. Obraz gry nie zmienił się do przerwy – Algierczycy umiejętnie bronili prowadzenia, a Belgowie nie potrafili zagrozić bramce przeciwników. Na szczęście w przerwie meczu trener Belgów zaprezentował im serię slajdów przedstawiających konie, dokonał zmian i wreszcie coś zatrybiło. Bramki strzelone w 70 i 80 minucie pozbawiły Algierię złudzeń co do wygranej, a nawet remisu. Nadal nie jestem przekonany, czy Belgia nie tyle ugra coś na tym mundialu, tylko czy w ogóle wyjdzie z grupy, ale mam nadzieję, że jeszcze mnie zaskoczą.

O godzinie 21:00 naszego czasu w telewizji zażółciło się, a na murawę wybiegły drużyny Brazylii i Meksyku. Kibice Canarinhos byli w doskonałych humorach, licząc oczywiście na wygraną swoich pupili. Prawdopodobnie jednak nie byli świadomi nieubłaganych statystyk, według których w ciągu ostatnich 15 lat to właśnie Meksyk wygrał z Brazylią większość ważnych spotkań. Może gdyby fani o tym wiedzieli, byliby mnie rozczarowani po końcowym gwizdku. Jak można się było spodziewać, Brazylijczycy zaczęli dynamicznie i agresywnie, ale ich ataki były albo nieskuteczne albo rozbijały się o obronę rywali – doskonale też spisywał się Ochoa broniący dostępu do bramki Meksyku. A pobratymcy Desperado też nie dali sobie w kaszę dmuchać, przeprowadzając kilka groźnych kontr. Pierwsze 20 minut po zmianie połów było naprawdę zadziwiające – Brazylia wyglądała jak balon, z którego ktoś spuścił powietrze, natomiast Meksykanie poczynali sobie coraz śmielej. Faktem jest, że nie bardzo udawało im się przedrzeć przez obronę rywala, ale zaczęli oddawać dużo groźnych strzałów z dystansu. Niestety, w większości były one bardziej niż niecelne. Brazylia w końcu otrząsnęła się z marazmu i przypomniała, że przecież to ich mundial i to ma być ich mecz – mieli tylko jeden problem – Ochoa dokonywał w bramce rzeczy wielkich. Zdesperowani próbowali „zagrywki” z meczu z Chorwatami – tym razem żałosną próbę wymuszenia karnego podjął Marcelo. Na szczęście sędzia nie nabrał się na mocno teatralną sztuczkę. Koniec końców wynik spotkania nie uległ zmianie do ostatniego gwizdka, a Meksykanie po pierwsze pokazali, że Brazylia jest nie taka straszna jaką ją malują, a po drugie właśnie wyrośli na prawdziwego czarnego konia turnieju. Tylko nie należy o tym przy nich wspominać, bo jeszcze spanikują.

W ostatnim wczorajszym meczu zmierzyły się drużyny Rosji i Korei Południowej. Zgodnie z oczekiwaniami mecz nie był tak bardzo porywający jak poprzednie dwa spotkania, jednak i tu nie obyło się bez niespodzianek. Pierwsza połowa była szalenie nudna, tak samo jak i początek drugiej. Dopiero w 68 minucie „zadziało się” – po fatalnym kiksie bramkarza Sbornej Koreańczycy niespodziewanie dla nich samych jak i przeciwników objęli prowadzenie. I zapewne to zdziwienie było powodem, dla którego kilka minut później zagapili się i pozwolili Rosjanom strzelić wyrównującą bramkę. Rosja – Korea Południowa 1:1.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s