Mistrzostw dzień drugi czyli gdzie się podziała tiki-taka?

Po średnio ciekawym meczu inaugurującym Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej dostaliśmy wczoraj prawdziwą ucztę w postaci starcia Holandii z Hiszpanią. Jeszcze przed meczem kibice i eksperci sportowi zastanawiali się czy Hiszpanie nie „zmęczyli się” wygrywaniem dużych imprez (2 razy z rzędu mistrzostwo Europy i obecni mistrzowie świata) i czy dadzą radę sprostać oczekiwaniom fanów. Z drugiej strony Holandia pełna indywidualistów, którzy nie zawsze rozumieli na czym polega gra zespołowa. Okazało się jednak, że tym razem profesjonalizm przeważył nad indywidualizmem – pomarańczowi po prostu rozstrzelali ekipę La Roja.

A zaczęło się tak pięknie – w 27 minucie wynik meczu otworzył Xabi Alonso bezbłędnie wykorzystując jedenastkę podyktowaną po tym jak w polu karnym padł Diego Costa (sytuacja może nie tak kontrowersyjna jak w meczu Brazylia – Chorwacja, ale i tak można spekulować jak dużo było w tym aktorstwa, a ile prawdziwej brutalnej gry). I gdy Iker Casillas mentalnie przygotowywał się do pobicia rekordu wszechczasów bez puszczenia gola w mundialach, w 44 minucie polu karnym pojawił się van Persie, przepięknym szczupakiem przelobowując bramkarza Hiszpanów.

Gol do szatni zawsze jest czymś przygnębiającym, ale chyba nikt nie spodziewał się, że Hiszpanie wpadną aż w taką depresję. W 53 minucie Casillas musiał wyjmować piłkę z siatki po przepięknej akcji Robbena, a potem było już tylko gorzej. Kolejne trafienia dołożyli de Vrij (co prawda można mieć wątpliwości czy bramkarz Hiszpanii nie był faulowany przy tej akcji) oraz ponownie van Persie (po fatalnym zachowaniu Casillasa w polu karnym) i Robben, po kolejnej cudownej akcji, w której po prostu ograł obronę jak zwykłych juniorów.

Hiszpania – Holandia 1:5 – no po prostu rzeź na boisku. Hiszpanie musieli poczuć się jak Włosi w finale Euro 2012, wygranym przez La Roja 4:0, kiedy to Casillas prosił sędziego o niedoliczanie czasu gry, aby już bardziej nie upokarzać rywali. A Holandia wyrosła właśnie może nie na faworyta do zdobycia trofeum, ale na pewno na drużynę, która w tych mistrzostwach może sporo namieszać. Robben udowodnił, że foki jednak potrafią strzelać bramki *.

W pozostałych wczorajszych meczach Meksyk pokonał Kamerun 1:0 pod dość zaciętym i dramatycznym meczu, a Chile wygrało z Australią 3:1, mimo bohaterskiej postawy graczy z antypodów. Dzisiaj czekają nas kolejne trzy spotkania – Kolumbia zmierzy się z Grecją, Urugwaj z Kostaryką, a w meczu na który czekam najbardziej, Anglia stanie naprzeciw Włochom. Co prawda to dopiero o północy, ale mam nadzieję, że dam radę J

*) Podczas meczu Niemcy – Holandia na Euro 2012 niemieccy kibice mieli transparent z napisem „Które zwierzęta nie strzelają bramek?”. A Robben po niemiecku to … foki. Arjen musiał się nieco irytować 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s