Mistrzostwa rozpoczęte czyli wszyscy jesteśmy Chorwatami

Ceremonię otwarcia XX Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej oraz mecz je inaugurujący mamy już za sobą. I o ile pierwszą część sobie darowałem (nuuuuuda), o tyle do drugiej zasiadłem z zawczasu przygotowanymi napojami chłodzącymi (słone orzeszki padły wcześniej). Pomyślałem sobie, że po wszystkich imprezach światowej rangi, gdzie sędziowie musieli przepychać gospodarza z meczu na mecz, Brazylia, w końcu gigant piłkarski, pomocy potrzebować nie musi. O jakże się zawiodłem.

Skazani na pożarcie Chorwaci pokazali ducha walki i rozpoczęli mecz jak równy z równym, nie ustępując pola bardziej utytułowanemu przeciwnikowi. I to im właśnie kibicowałem od samego początku, zgodnie z filozofią mojego dziadka – jak nie grają nasi, to jestem za słabszymi (chociaż w zasadzie to na jedno wychodzi …). Brazylijczycy wyglądali na „zagubionych” we mgle, szczególnie po utracie pierwszego, samobójczego gola. Co prawda po wyrównującej bramce Neymara mecz się nieco ożywił, ale nie na długo.

Taka sytuacja trwała do 71 minuty, kiedy to (anty)bohaterem meczu został japoński sędzia Nishimura, dyktując karnego z czapy po teatralnym upadku Freda w polu karnym (swoją drogą panowie mogą mieć teraz niezłą wymówkę – sorry, ale Fred mi padł ;)). Karnego na gola zamienił ponownie Neymar, chociaż mało brakowało, a utrzymałby się remis. Oczywiście to nie podcięło skrzydeł walecznym Chorwatom, aczkolwiek uskrzydliło Brazylijczyków, którzy po którymś z rzędu rajdzie na bramkę Stipe Pletikosy zdobyli trzecią bramkę w 87 minucie. I w tym momencie było już po meczu, w przenośni i dosłownie.

Podsumowując, mecz był taki sobie – Brazylia mnie rozczarowała, a Chorwacja pozytywnie zaskoczyła. Mam nadzieję, że przejdą do drugiej rundy, bo po tym co pokazali po prostu im się to należy. Poza tym niedługo jadę odwiedzić ich wakacyjnie (bo na polskie morze mnie nie stać) i chciałbym obejrzeć kolejne ich mecze przy kieliszeczku rakiji. Mam również nadzieję, że nie będą to „mistrzostwa sędziów”, jak to było w 2002 roku w Korei Południowej i Japonii (nomen omen), kiedy to Koreańczyków doholowano do półfinałów.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s