Badland – mobilna perełka skutecznie kradnąca czas

Przyznam się bez bicia, że o Badland pierwszy raz usłyszałem już jakiś czas temu, ale z niewiadomych powodów nie przypadła mi do gustu. Kolejne podejście do tej gry wykonałem 2 tygodnie temu i od tego momentu po prostu przepadłem. Uwierzcie mi, Badland wciąga jak chodzenie po bagnach.

Jeśli kojarzycie Limbo, w Badland poczujecie się jak w domu. Podobnie jak w produkcji Playdead, pierwszy plan rozgrywki został potraktowany mrocznie – przeważającym kolorem jest czerń. Żeby jednak nieco rozjaśnić klimaty, dodano przepiękne, kolorowe tła, zmieniające się w zależności od pory dnia. Niech Was jednak nie zmyli ta cukierkowa oprawa – sterowana przez nas włochata, latająca kulka po pewnym czasie zaczyna ginąć tak często jak bohater Limbo. Albo nawet częściej. Jeśli wydaje się Wam, że Flappy Bird jest frustrujący, do Badland nawet nie podchodźcie. Serio.

Screenshot_2014-04-01-10-59-11

Rozgrywka w Badland jest z pozoru banalna. Macając palcem po ekranie powodujemy unoszenie się naszego bohatera – włochatej kulki (czasami zmienia się w kwadrat), a naszym zadaniem jest przeprowadzenie jej od startu do ssącego teleportu, przenoszącego kulkę do kolejnego poziomu. Po drodze możemy natrafić na szereg różnych przeszkadzajek, wśród których spadające i zgniatające nas kawałki skał są najmniejszym problemem. Musimy uważać m.in. na piły tarczowe, miny, tryby robiące z nas miazgę, kule z zatrutymi kolcami czy fałszywe odnogi głównego tunelu, z których nie ma powrotu.

Screenshot_2014-04-01-10-57-33

Twórcy gry oczywiście przygotowali dla nas różnego rodzaju wspomagacze, dzięki którym przeprawa przez kolejne poziomy powinna być prostsza. Oczywiście teoretycznie, ponieważ np. zwiększenie gabarytów naszej kulki (bez skojarzeń!) może skutkować zaklinowaniem jej w wąskim tunelu. Podobnie jest z podwyższoną wrażliwością na odbijanie od wszelkich powierzchni – manewrowanie obiektem dziko skaczącym na wszystkie strony jest nie lada wyzwaniem.

Screenshot_2014-04-01-10-58-35

A skoro już o wyzwaniach mowa – ukończenie danego poziomu nie oznacza zakończenia zabawy z nim. Każdy w poziomów (80) oferuje 3 tzw. misje, różniące się wytycznymi. Musimy np. ukończyć poziom bez straty życia, zebrać wszystkie udogodnienia, wysadzić wszystkie bomby czy doprowadzić do końca określoną ilość klonów naszego głównego bohatera. Brzmi banalnie, ale wraz ze wzrostem stopnia trudności wypełnienie niektórych misji wymaga wprost chirurgicznej precyzji i zgrania wszystkich elementów na planszy. Jeśli ukończycie wszystkie misje, możecie zając się wypełnianiem wyzwań albo grą w trybie multiplayer – wygląda na to, że twórcy Badland doskonale przygotowali się jeśli chodzi o grywalność swojego dzieła.

Screenshot_2014-04-01-10-57-09

Podsumowując – jeśli nie boicie się gier trudnych, jeśli nie frustruje Was przechodzenie n-ty raz tego samego fragmentu, jeśli przypadł Wam do gustu klimat Limbo i jeśli chcecie wiedzieć jaka przyszłość czeka głównego bohatera Badland – instalujcie i grajcie. Ale tak jak mówiłem na początku, gra wciąga. I to strasznie.

Bandland na Andka
Badland na iCosie

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Badland – mobilna perełka skutecznie kradnąca czas

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s