Szczeniaczek z Wall Street

Postanowiłem nieco się ukulturalnić i zamiast prostej, łatwej i przyjemnej rozrywki w rodzaju Rambo, Terminatora czy innego Transportera, obejrzeć coś wyrafinowanego, coś głębokiego, coś z przesłaniem. A co może być lepszego od filmu nominowanego do Oscara (wiem, dużo innych rzeczy, ale ja nie o tym)? Wybór padł na Wilka z Wall Street (i Grawitację – o tym kiedy indziej), któremu obok nosa przeszły Oscary za najlepszy film, reżyserię, scenariusz adaptowany oraz pierwszo- i drugoplanowego aktora. Chciałem również zobaczyć, czemu ten biedny DiCaprio wciąż nie może pochwycić złotej statuetki. I wiecie co? Cztery godziny później (przerwy na jedzenie i siku) byłem pewien jednego – mogłem ten czas przeznaczyć na Rambo czy prasowanie skarpetek …

wilk5

Naprawdę nie wiem, czym kierowała się Akademia Filmowa, nominując Wilka z Wall Street do Oscarów. Chęcią udowodnienia, że Scorsese wespół z DiCaprio potrafią powtórzyć sukces Aviatora czy Infiltracji? Kolejną szansą daną DiCaprio na zdobycie upragnionej statuetki? A może przypomnieniem, że w tak wspaniałym kraju jak Ameryka, naprawdę można dojść od zera do milionera, ale jeśli zrobi się to niezgodnie z prawem to FBI czuwa? Niestety, zupełnie mnie to nie przekonało.

wilk3

A sam film można określić trzema słowami: cycki, prochy i fucki. I wydaje mi się, że właśnie obecność tych rzeczy tak podekscytowała członków Akademii Filmowej, że zdecydowali się wprowadzić Wilka do Oscarów. Bohaterowie Wilka z Wall Street non stop faszerują się zakazanymi substancjami, a w tle przewija się taka ilość golizny, że pierwszy lepszy „pornol” mógłby się zarumienić. Jak ktoś policzył, słowo ‘fuck’ pojawia się w filmie 506 razy, co daje średnią 2.81 raza na minutę. Do tego dochodzą przekleństwa innego rodzaju, tak że człowiek ma wrażenie, iż „normalne” dialogi pozostają w odwrocie. I pomyśleć, że gdy w 1939 Clark Gable powiedział „Frankly my dear, I don’t give a damn” w Przeminęło z wiatrem, producent filmu musiał zapłacić 5,000 dolarów grzywny za pojawienie się „mięsa” w filmie.

wilk2

Przez cały czas nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że gdzieś już coś podobnego widziałem – i w końcu doznałem olśnienia: Złap mnie jeśli potrafisz. Tam również mamy do czynienia z DiCaprio w roli oszusta oraz FBI próbującego go przyskrzynić. Spielberg zrobił to jednak znacznie lepiej, i co więcej – znacznie krócej – dużą część wątków Wilka można by spokojnie wyciąć bez szkody dla filmu, dzięki czemu zyskałby on na dynamice, a widz nie czułby znużenia.

wilk1

Podsumowując: Wilk z Wall Street nie jest filmem złym, jeśli chcecie rzucić okiem na mechanizmy „mrocznej” części giełd i przekręty maklerów (oraz na żonę Teda z How I met Your Mother i Shane’a z Walking Dead ;)). Powiedziałbym, że jest średniakiem, ale na pewno nie jest filmem wybitnym. A już na pewno nie zasługuje na Oscara. No, może jedynie w kategorii efektów specjalnych – tutaj możecie obejrzeć, jak powstała część scen z filmu. Majstersztyk 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s