Szczeniaczek z Wall Street

Postanowiłem nieco się ukulturalnić i zamiast prostej, łatwej i przyjemnej rozrywki w rodzaju Rambo, Terminatora czy innego Transportera, obejrzeć coś wyrafinowanego, coś głębokiego, coś z przesłaniem. A co może być lepszego od filmu nominowanego do Oscara (wiem, dużo innych rzeczy, ale ja nie o tym)? Wybór padł na Wilka z Wall Street (i Grawitację – o tym kiedy indziej), któremu obok nosa przeszły Oscary za najlepszy film, reżyserię, scenariusz adaptowany oraz pierwszo- i drugoplanowego aktora. Czytaj dalej