Szczeniaczek z Wall Street

Postanowiłem nieco się ukulturalnić i zamiast prostej, łatwej i przyjemnej rozrywki w rodzaju Rambo, Terminatora czy innego Transportera, obejrzeć coś wyrafinowanego, coś głębokiego, coś z przesłaniem. A co może być lepszego od filmu nominowanego do Oscara (wiem, dużo innych rzeczy, ale ja nie o tym)? Wybór padł na Wilka z Wall Street (i Grawitację – o tym kiedy indziej), któremu obok nosa przeszły Oscary za najlepszy film, reżyserię, scenariusz adaptowany oraz pierwszo- i drugoplanowego aktora. Czytaj dalej

Reklamy

Spalamy tłuszczyk na wiosnę

Wiosna rozpycha się łokciami i kolanami ze wszystkich stron, pomyślałem więc, że najwyższy to czas, aby spalić zimowy tłuszczyk i na lato pokazać się jak młody bóg. Nie wypada przecież paradować na plaży z brzuchem jak 12 miesiąc ciąży. A i można się narazić przecież na interwencję aktywistów z Greanpeace, spychających człowieka z powrotem do morza przy wtórze okrzyków „Uwolnić orkę!”. Czytaj dalej

Kodeina, hajs, dziwki – rapujący głos młodego pokolenia

Xavier Witkowski – zapamiętajcie to nazwisko, jeśli jeszcze nie obiło się Wam o uszy, bo będzie o nim głośno. Ba, już jest o nim głośno! Przebojem wdarł się na polską scenę rapową, „śpiewając” o tym, co gra w duszy polskiej młodzieży: zioło, w chuj hajsu, fejm, dziwki. Został już nawet zaproszony do Dzień Dobry TVN, gdzie pojawił się … z rodzicami. Aha, zapomniałem wspomnieć, że Xavier ma lat 9. Słownie: dziewięć. Czytaj dalej

Drugie (itd) życie artykułu o niczym …

W zamierzchłych czasach popełniłem wpis na temat przyciągania naszej uwagi przez media. Wpis jest aktualny nadal, a metody nic a nic się nie zmieniły. Nie wierzycie? Wystarczy wziąć na tapetę dowolny news z głównej strony mojej ulubionej gazety.pl (to nie jest żadna kryptoreklama, ja po prostu czytam tam najwięcej artykułów – nie znaczy to, że je łykam bez zastanowienia ;). Czytaj dalej

Inne ceny w Irlandii, inne ceny w Polsce, czyli bicie piany o nic

Kilka dni temu media zelektryzowała szokująca wiadomość – irlandzki Lidl sprzedaje kurtki w znacznie niższych cenach niż jego polski oddział. To wynik śledztwa domorosłego Sherlocka Holmesa, który porównał oferty obu wspomnianych „Lidlów”. I oczywiście zapałał świętym oburzeniem: no bo jak to tak? Sklep sobie sam ustala ceny? Czytaj dalej