Długa Ziemia – mariaż SF i fantasy w najlepszym wykonaniu

Koncepcja światów czy też historii alternatywnej, znana jest w literaturze SF od dawna. Można wspomnieć choćby Człowieka z Wysokiego Zamku Philipa K. Dicka czy też cykl o Alvinie Stwórcy Orsona Carda. Ostatnio wpadła mi w ręce książka, w której za bary z tym tematem wzięli się wspólnie Terry Pratchett oraz Stephen Baxter. Mowa o Długiej Ziemi, wydanej na początku tego roku przez Prószyński i S-ka.

Untitled

Przyznam się bez bicia, że z twórczością drugiego z autorów nie miałem do tej pory do czynienia, a Długą Ziemię kupiłem tylko i wyłącznie przez wzgląd na Pratchetta, którego uwielbiam od momentu otworzenia po raz pierwszy Koloru Magii. W pamięci miałem również Dobry Omen, stworzony przez niego we współpracy z Neilem Gaimanem – to również dawało dobre rokowania na kolejny duet pisarski. Ostatnim czynnikiem, który przekonał mnie do zagłębienia się w nową mieszankę SF i fantasy było nazwisko tłumacza – Piotr Cholewa od wielu lat jest gwarantem wysokiej jakości przekładu.

Pierwsze skojarzenie po ogarnięciu przewodniego wątku Długiej Ziemi to Sliders. Pamiętacie ten serial? Opowiadał o grupce ludzi przenoszących się pomiędzy wymiarami, trafiających do alternatywnych wersji Ziemi, różniących się sytuacją gospodarczą, polityczną czy społeczną. Baxter i Pratchett przedstawili podobną ideę, jednak ich wyobrażenie alternatywności to tak jakby tunel, w którym możemy poruszać się dowolnie w prawo lub w lewo od Ziemi Podstawowej, przy czym jedynie nasza Ziemia jest, nazwijmy to, cywilizowana. Wszystkie jej „sąsiadki” różnią się różnią się między sobą w zasadzie szczegółami, ale jedną cechę mają wspólną – brak na nich ludzi – przynajmniej teoretycznie.

Okladka.dluga.ziemia

Przechodzenie między światami jest u Baxtera i Pratchetta dziecinnie proste – wystarczy przy pomocy ogólnodostępnych części stworzyć niewielkie urządzenie, które do zasilania wykorzystuje … ziemniaka. Okazuje się jednak, że przekraczanie granic innych Ziem wiąże się w pewnymi konsekwencjami (m.in. nudnościami, niemożliwością przeniesienia przedmiotów z zawartością żelaza itp.), co więcej, istnieją ludzie, którzy przekroczyć w ogóle nie mogą. Z drugiej strony mamy osobników, którzy do przekraczania nie potrzebują żadnych urządzeń – naturalnych kroczących.

To wszystko stanowi tło fabularne dla głównego wątku Długiej Ziemi – próby zbadania czy szereg Ziem ma właściwie jakiś koniec, a jeśli tak – co znajduje się na tym końcu? A może jest to jeden wielki okrąg i ruszając w jedną stronę, dotrzemy kiedyś do punktu wyjścia? Na wszystkie te pytania spróbuje odpowiedzieć Joshua Valiente, zatrudniony przez wielką korporację do zbadania fenomenu Długiej Ziemi. On nadaje się do tego jak nikt inny, ponieważ po pierwsze jest naturalnym kroczącym, a po drugie wszystko wskazuje na to, że jako pierwszy człowiek pojawił się na innej Ziemi.

Prawdę mówiąc, odniosłem wrażenie, że to wątek podróży Joshuy jest tak naprawdę tłem dla fragmentarycznych opisów wtrącanych od czasu do czasu, opowiadających o życiu na Ziemi Podstawowej. Autorzy kreślą jedynie pewne sugestie, ale czytelnik nie ma problemu z rozwinięciem ich myśli. Co by się stało, gdybym nagle dostał w ręce takie urządzenie? Popełnienie przestępstwa, np. kradzież pieniędzy ze skarbca bankowego, jest przecież banalnie proste w takim przypadku – wystarczy podejść odpowiednio blisko, przekroczyć do innej Ziemi, przejść kilkanaście metrów i wrócić do Ziemi Zero, oczywiście we wnętrzu skarbca. Ucieczka z pieniędzmi to tylko formalność.

long war-m

Można oczywiście również zapoczątkować gorączkę złota na innej Ziemi – wystarczy odpowiednio ustalić miejsce, gdzie po raz pierwszy znaleziono samorodki. Ale co w przypadku gdy na ten pomysł wpadną inni i cena złota spadnie poniżej poziomu opłacalności wydobycia? Jak mają zareagować rządy, gdy ludzie postanowią przenieść się na inną Ziemię i tam zacząć wszystko od nowa? Jak powstrzymać migrację i w rezultacie nieuchronny spadek produkcji i rozwoju na Ziemi Zero? Wreszcie jak mają radzić sobie rodziny, w których jedna lub więcej osób nie może przekraczać do innych światów? Zostawić „niekroczących” i podążać za marzeniami czy też może poświęcić się dla nich i zostać? Długa Ziemia naprawdę stawia wiele pytań, ale odpowiedzi na większość z nich pozostawia wyłącznie czytelnikowi.

Obok stricte filozoficznych przemyśleń, niezbyt nachalnie upchniętych w tekście, Długa Ziemia to kawałek naprawdę dobrej literatury SF doprawionej szczyptą humoru ojca Świata Dysku (T-shirty „made in China”, Gdzie jest Wally itp. itd.).  Jednak wydaje mi się, że obaj panowie niezbyt wiedzieli jak zwieńczyć główny wątek. Szczerze powiedziawszy koniec podróży Joshuy rozczarował mnie niezmiernie, chociaż z drugiej strony narracja była prowadzona dość oszczędnie, dając czytelnikowi pole do rozwinięcia swoich własnych wyobrażeń. I może właśnie te moje oczekiwania były zbyt wygórowane? Mam nadzieję, że wszelkie niedopowiedzenia znajdą swój finał, ponieważ w tym miesiącu miała premierę angielska wersja Długiej Wojny, kontynuacji Długiej Ziemi.

A swoją drogą zawsze zastanawiało mnie jak pisze się książkę w duecie. Jedna osoba poddaje pomysły, a druga przekuwa je w literaturę? A może piszą co drugi rozdział? 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s