Upał w wielkim mieście

Upał, skwar, żar  lejący się z nieba, gorące powietrze powodujące omamy i inne fatamorgany – wiecie o czym mówię, prawda? Po serii „występów wyjazdowych”, ten weekend spędzałem w Wiedniu. Gdy po raz kolejny z trudem odlepiłem się od krzesła, powiedziałem sobie: dość bicia rekordów ciepła, czas się schłodzić. Czytaj dalej