Nowy adres, stary rondzio ;)

Mija prawie miesiąc od mojego startu w blogowaniu, co daje najdłuższy projekt z rękami i nogami jaki udało mi się wyprodukować 😀 Aby uczcić ten jakże ważny moment z przyjemnością informuję, że od dzisiaj można mnie znaleźć pod adresem rondzio.pl. I zapraszam na odwiedziny jutro (tzn. wchodźcie codziennie, jutro będzie po prostu niespodziewanka ;)) – zgodnie z obietnicą, pojawi się pierwsza próba kulinarna. Na słodko.

Reklamy

TOP 5 zdań, których nie usłyszycie od Wiedeńczyka

Nie mogę iść z wami na piwo, bo muszę się uczyć”, „nie potrafię tego naprawić, lepiej wezwę fachowca”, „nie potrzebuję mapy, sam trafię”, to uczciwy polityk  – tego rodzaju rzeczy bardzo, ale to bardzo rzadko goszczą w ustach przeciętnego Polaka. A jak to jest z Wiedeńczykami? Okazuje się, że … podobnie. Czytaj dalej

Don’t Starve – jaram się, Hotline Miami – niekoniecznie

Letnia wyprzedaż na Steamie trwa w najlepsze, drenując kieszenie i portfele. Także i moje konto uszczupliło się nieco ale tym razem poluję wyłącznie na nieabsorbujące tytuły, które nie przykują mnie do fotela na kilka godzin w jednej sesji. Już od jakiegoś czasu miałem ochotę sprawdzić co też ekscytuje ludzi w Hotline Miami oraz Don’t Starve, a ponieważ Steam czyta mi w myślach, wspomniane tytuły zasiliły moją bibliotekę. I muszę powiedzieć, że jestem rozczarowany, odpowiednio niemiło i miło. Czytaj dalej

Moje boje z językiem niemieckim

Kiedy kilka lat temu przyjechałem do Wiednia, moja znajomość niemieckiego ograniczała się do Ja, Nein, Brot i Bier, co przynajmniej teoretycznie mogło mnie uchronić od śmierci z głodu i pragnienia. Oczywiście znałem również parę zwrotów zaczerpniętych ze Stawki większej niż życie i Czterech pancernych i psa oraz, ekhem, filmów przyrodniczych, ale te pierwsze mogłyby na rozmówców zadziałać jak płachta na byka, a za drugie posądziliby mnie o obrazę moralności lub co gorsza, o molestowanie seksualne 🙂 Czytaj dalej

Słomiany zapał, lenistwo, prokrastynacja – ile tego we mnie tkwi?

Zdolny, ale leniwy – chyba każdy z nas słyszał tę frazę w dowolnym okresie swego życia. Od podstawówki począwszy, poprzez szkołę średnią (czy gimnazjum), na studiach skończywszy. Sporadycznie zdarza się ją usłyszeć w dorosłym życiu zawodowym. Brzmi to jak świetna wymówka, gdy po prostu nie chce nam się czegoś zrobić i pozornie niesie w sobie swego rodzaju pochwałę. No bo przecież zdolny jestem. Ale leniwy niestety. Czytaj dalej

Skubanie klienta czyli stary – ‚be’, nowy – ‚cacy’

Jesteś klientem telefonii/kablówki/innej-tego-typu-usługi (niepotrzebne skreślić), na warunkach, które swego czasu wydawały się świetne. Jednak okazuje się, że firma, z którą podpisałe(a)ś cyrograf, oferuje teraz coś lepszego. Z niecierpliwością czekasz więc na zakończenie obecnej umowy i przejście na korzystniejszą ofertę. Jednak nic z tego – to co dostajesz to zwykłe ochłapy w porównaniu z tym, co otrzymują nowi klienci. Brzmi znajomo? Czytaj dalej