TOP 5 rzeczy, które lubię w Austrii (Wiedniu)

Kilka tygodni po przyjeździe do Wiednia było dla mnie nieco traumatyczne – nie znałem języka, nie wiedziałem co mówi do mnie kasjerka w sklepie (nadal nie wiem i losowo odpowiadam Ja albo Nein, co o dziwo działa ;)), no jednym słowem czułem się jak turysta. I chociaż nadal nie mogę powiedzieć, że to MOJE miasto, to kilka rzeczy zdążyłem w nim polubić.

wieden1. Na pierwszym miejscu ląduje oczywiście sznycel z nieodłączną sałatką ziemniaczaną. To arcydzieło kulinarne opisałem już w oddzielnym wpisie, teraz wspomnę tylko, że być w Wiedniu i nie zjeść sznycla to tak jak być w Warszawie i nie przejechać się metrem 😉 Ten lokalny „schaboszczak” jest tak popularny, że interes zwietrzyli również kebabowcy, serwując kanapki ze sznyclem.

2. Nie ukrywam, że gdy dowiedziałem się o wyjeździe do Wiednia przed oczami stanęło mi piwo pszeniczne, którego jestem ogromnym fanem. Jakież było moje zdumienie, gdy na pytanie o Weißbier w pierwszej knajpce, do której pobiegłem opić swój przyjazd, pani kelnerka zrobiła wielkie oczy. Po kilku lingwistycznych wygibasach „dostałem to com chciał” jak powiedziałby Grzegorz Markowski – trzeba było zamówić po prostu Weizenbier czyli … piwo pszeniczne. Ale i tak miałem swoje małe zwycięstwo bo na szklance jak byk stało Weißbier. Tak czy inaczej – jest pyszne.

3. Kürbiskernöl – genialny w smaku i zapachu olej wytwarzany z pestek dyni w Styrii (a propos, czy jest jakaś część tego warzywa, która nie nadaje się do niczego?). Idealnie komponuje się z wszelkiego rodzaju sałatkami, jak również mięsami czy zupami np. przepyszny krem z … dyni (przypadek? Nie sądzę ;))

4. Położenie. Rzut okiem na mapę i wszystko jasne – Wiedeń leży mniej więcej pośrodku Europy i stanowi doskonałą bazę wypadową do wszelkiego rodzaju wycieczek. Lubicie góry? Proszę bardzo – Alpy m.in. austriackie, włoskie czy francuskie są dosłownie w zasięgu kilku godzin jazdy samochodem. Wolicie wypoczynek nad wodą? Nie ma problemu. „Rzut beretem” od Wiednia leży Balaton (3 godziny jazdy), ale jeśli wolicie morze z prawdziwego zdarzenia, po dorzuceniu 2 godzin lądujecie w Rijece. Mniej wymagającym polecam największy zbiornik wodny Austrii, Neusiedler See (Jezioro Nezyderskie), leżący ok. 50 km od Wiednia. Z ciekawostek: jego maksymalna głębokość to 2 metry, około ¼ jeziora leży na terenie Węgier, a popularną imprezą jest coroczne przechodzenie z jednej strony na drugą, oczywiście po dnie.

Z powodu małej głębokości jezioro zimą zamarza stając się wielkim lodowiskiem

Z powodu małej głębokości jezioro zimą zamarza stając się wielkim lodowiskiem

5. Komunikacja. Kolejny rok korzystam z transportu publicznego i kolejny rok dziwię się, dlaczego ludzie wolą stać w korkach zamiast przesiąść się do metra, autobusu czy tramwaju. Szczególnie w godzinach szczytu, gdy poruszanie się po zatłoczonych ulicach własnym samochodem staje się prawdziwym koszmarem. 5 linii metra, 29 linii tramwajowych i 106 linii autobusowych plus pociągi podmiejskie – moim zdaniem to naprawdę wystarczy, aby sprawnie przemieszczać się po mieście. Niewątpliwą zaletą są również linie nocne oraz całodobowe, weekendowe kursy metra, pozwalające bezproblemowo wrócić do domu po „męczącym” wieczorze w barze czy dyskotece.

W centrum kursuje specjalny tramwaj, którym można przejechać się po tzw. Ringu

W centrum kursuje specjalny tramwaj, którym można przejechać się po tzw. Ringu

  • Jako punkt bonusowy – Stroh 80 (zainteresowani wiedzą o co chodzi ;)). Jest to rum produkowany w Austrii według tradycyjnej, wieloletniej receptury. I tak, 80 w nazwie to jego moc (chociaż istnieją również łagodniejsze wersje tego trunku). Świetnie spisuje się jako dodatek do ciast, tortów czy herbaty/kawy, odważni mogą próbować go w czystej postaci. I pamiętajcie, picie rumu przed 10 rano sprawia, że jesteście piratami, a nie alkoholikami. Arrrrrr!

Źródła: panos.at, hartlieb.at, figlmueller.at, stroh.at, wienerlinien.at
Reklamy

4 uwagi do wpisu “TOP 5 rzeczy, które lubię w Austrii (Wiedniu)

  1. Mnie jakoś ani piwo pszeniczne ani ciemne nie podeszło (aczkolwiek chętnie spróbowałbym tego drugiego na początku wędrówki po barach, a nie pod koniec).
    Tym olejem z pestek dyni polewana była sałatka ziemniaczana o ile pamiętam, zgadza się?
    Jakie linie nocne? Czy my przypadkiem ostatecznie nie wróciliśmy taxą po dooość długim oczekiwaniu pod jakimś budynkiem z kolumnami?
    Następnym razem musimy nadrobić – rum, jezioro!!! i ewentualnie jeszcze jedna wyprawa do Crossfield, tym razem na trivia night 😉

    • Pszeniczne i ciemne piwo jest dobre jeśli jest dobre. Choć nie powiem, zamiana kolejności spożycia też bywa pomocna 😉 Zawsze tez można wypić jedno piwo! (Da się! 😉 Zastanawia mnie czemu nie ma nic o atrakcjach turystycznych w samym Wiedniu…

      • Nie ma nic, gdyż na tę okoliczność przygotowany będzie inny wpis jak już uda mi się porobić zdjęcia wyglądające ciut lepiej niż robione gaśnicą 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s