Don’t Starve – jaram się, Hotline Miami – niekoniecznie

Letnia wyprzedaż na Steamie trwa w najlepsze, drenując kieszenie i portfele. Także i moje konto uszczupliło się nieco ale tym razem poluję wyłącznie na nieabsorbujące tytuły, które nie przykują mnie do fotela na kilka godzin w jednej sesji. Już od jakiegoś czasu miałem ochotę sprawdzić co też ekscytuje ludzi w Hotline Miami oraz Don’t Starve, a ponieważ Steam czyta mi w myślach, wspomniane tytuły zasiliły moją bibliotekę. I muszę powiedzieć, że jestem rozczarowany, odpowiednio niemiło i miło.

Hotline Miami już na samym początku dało do zrozumienia, że się nie polubimy, częstując mnie na dzień dobry wyrzuceniem do pulpitu. Ale nie ze mną takie numery – chwila grzebania w ustawieniach i jeeest, zaczynamy! Kolejne zgrzyt to wygląd głównego menu (a jak się okazuje później, i całej gry). Ja rozumiem nostalgię za rozpikselowanymi tytułami z lat 80, ale bez przesady, naprawdę. Co za dużo to niezdrowo. A jeśli już koniecznie twórcy uparli się na taką stylistykę to czy przynajmniej nie można było dobrać innych kolorów? Rezultat ich wyczynów wygląda jak skrzyżowanie Hello Kitty z Barbie po spożyciu grzybków. Takiej fazy nie powstydziłby się sam Philip K. Dick.

Sama rozgrywka również nie zachwyca. Ot typowa nawalanka, w której dostajemy do dyspozycji całkiem spory arsenał broni, a dodatkowo możemy przykładowo ogłuszyć przeciwnika drzwiami. Gra punktuje wszelkiego rodzaju inwencje w posyłaniu wrogów do piachu oraz combosy, i to jest jedna z dwóch rzeczy, które w Hotline Miami mi się podobają. Druga to muzyka, robiąca naprawdę dobre wrażenie. Nie wiem, czy twórcy nie wyszliby lepiej wydając jedynie soundtrack. W tej grze nawet śmierć naszego bohatera nie jest stresująca bo wystarczy wcisnąć jeden klawisz i po chwili odradzamy się na początku danej sekcji. Niestety nie znajduję w tej grze niczego, co tłumaczyłoby tak wysokie oceny wystawiane przez większość serwisów branżowych (w chwili pisania tego tekstu 86 na Metacritic :O )

Na zupełnie innym biegunie postawiłbym natomiast Don’t Starve. Mogę powiedzieć, że zakochałem się w niej od pierwszego zgonu. Gra jest niezwykle frustrująca i nie wybacza żadnych błędów. Każda decyzja poważniejsza niż podniesienie kamienia czy zerwanie kwiatka wymaga zastanowienia się nad jej dalszymi i bliższymi konsekwencjami. W końcu od tego zależy życie naszego podopiecznego. I tak jak w rzeczywistości, mamy je tylko jedno.

Nie mogę pochwalić się długim wirtualnym istnieniem w Don’t Starve (coś mnie pożarło nocą gdy nie zdążyłem rozpalić ogniska, za drugim razem spłonąłem w nim bo za blisko stałem, a trzeci to był wypadek przy pracy – padłem od pszczelich żądeł), ale wiem na pewno, że jeszcze do niej wrócę. Jest w tej grze coś takiego, że przyciąga pomimo braku super grafiki, do której przyzwyczaiły nas wysokobudżetowe produkcje. Dobry pomysł sprzeda się zawsze, pomimo braku pięknej otoczki.

Podsumowując, z czystym sumieniem mogę polecić Don’t Starve, przy czym ostrzegam, że należy nastawić się na wysoki poziom frustracji. Napis „Przeżyłeś 0 dni” śmieszy maksymalnie 5 razy. Hotline Miami to zupełnie inna bajka. Ja wiem, że miliony much nie mogą się mylić, ale mnie ta gra po prostu nie kupiła i nic na to nie poradzę. Miłego grania życzę i idę sprawdzić czym tym razem kusi Steam.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s