Moje boje z językiem niemieckim

Kiedy kilka lat temu przyjechałem do Wiednia, moja znajomość niemieckiego ograniczała się do Ja, Nein, Brot i Bier, co przynajmniej teoretycznie mogło mnie uchronić od śmierci z głodu i pragnienia. Oczywiście znałem również parę zwrotów zaczerpniętych ze Stawki większej niż życie i Czterech pancernych i psa oraz, ekhem, filmów przyrodniczych, ale te pierwsze mogłyby na rozmówców zadziałać jak płachta na byka, a za drugie posądziliby mnie o obrazę moralności lub co gorsza, o molestowanie seksualne 🙂

My mówimy motylek, Francuzi - papillon, Anglicy - maślana mucha, a tutaj to po prostu ... Schmetterling. Brzmi jak kolejna tajna broń ...

My mówimy motylek, Francuzi – papillon, Anglicy – maślana mucha, a tutaj to po prostu … Schmetterling. Brzmi jak kolejna tajna broń …

Obecnie w temacie komunikacji werbalnej mam się nieco lepiej, ale nadal w konfrontacji Austriacy – ja, prowadzą ci pierwsi różnicą kilku bramek. Powodem mojego kiepskiego szprechania jest po pierwsze możliwość porozumienia się po angielsku (nawet z panią w obuwniczym), a po drugie moje wrodzone lenistwo (i brak smykałki do języków) – mimo uczęszczania na kurs, wiedza nabyta na nim gdzieś po drodze mi się zapodziała. No i dochodzi do tego coś w rodzaju wewnętrznej blokady – boję się powiedzieć coś niegramatycznie bądź też używając złych słów i w rezultacie więcej rozumiem niż potrafię wykrztusić.

Zamiast Wesołych Świąt zewsząd słyszę fröhliche Weihnachten! i nigdy nie jestem pewien czy właśnie ktoś nie chce mnie aresztować ...

Zamiast Wesołych Świąt zewsząd słyszę fröhliche Weihnachten! i nigdy nie jestem pewien czy właśnie ktoś nie chce mnie aresztować …

Odniosłem wrażenie, że język niemiecki jest w Polsce strasznie demonizowany i znienawidzony. Ja rozumiem, że może nie brzmieć zbyt pięknie, ale nie mamy już ani okupacji ani zaborów, żeby pałę z niemieckiego kwitować tekstem „dziadek byłby ze mnie dumny„. Poza tym w dzisiejszych czasach znajomość tylko jednego języka obcego nie jest już czymś szczególnym. A wracając do brzmienia – niemiecki w Austrii chrzęści zupełnie inaczej niż w Niemczech i jest znacznie przystępniejszy dla ucha. Chociaż nadal jest dziwny;-)

Jak tworzymy wyrazy po niemiecku? Bierzemy zdanie i usuwamy spacje :) i tak powstają np. Rindfleischetikettierungsüberwachungsaufgabenübertragungsgesetz czyli Ustawa o przekazywaniu obowiązków nadzoru znakowania mięsa wołowego. Na szczęście to słowo już zostało wycofane ze słowników.

Jak tworzymy wyrazy po niemiecku? Bierzemy zdanie i usuwamy spacje i tak powstają np. Rindfleischetikettierungsüberwachungsaufgabenübertragungsgesetz czyli Ustawa o przekazywaniu obowiązków nadzoru znakowania mięsa wołowego. Na szczęście to słowo już zostało wycofane ze słowników.

Zacznijmy od tego, że na wszelkiego rodzaju kursach językowych możemy nauczyć się tzw. Hochdeutsch czyli języka niemieckiego w jego podstawowej, opisanej szeregiem reguł i zasad, formie. Problem w tym, że po wypłynięciu na wielkie wody toniemy w odmętach po konfrontacji z szeregiem różnych dialektów.  Jak już wspomniałem Austriacy mówią nieco inaczej niż Niemcy, a do tego używają innych słów na określenie tych samych przedmiotów czy czynności. Na szczęście trafiłem na lektorkę, która zwracała naszą uwagę na te różnice, dzięki czemu możliwy był przykładowo zakup ziemniaków czy bułek bez wygłupienia się 😉

A po wiedeńsku mówimy tak 🙂

Kurs kursem, a rzeczywistość rzeczywistością. W pracy mam przekrój wszystkich austriackich landów, z których praktycznie każdy charakteryzuje się swoim dialektem, mniej lub więcej odbiegającym od tego, czego uczyłem się na kursie. Wiedeńczycy przykładowo potrafią mnie załamać mówiąc w swoim Wienerisch. Do tego swoje pięć groszy dorzucają mieszkańcy Styrii i Karyntii, ale prawdziwą wisienką na torcie jest Vorarlberg – jak tamtejsza ludność się wkurzy to nikt ich nie zrozumie 😉 I nieprawdą jest, że w Szwajcarii mówi się też po niemiecku – gdyby tak było, Austriacy nie puszczaliby szwajcarskich programów w TV z … napisami.

A ja w czwartek ponownie idę zmierzyć się z niemieckim. Cel nauki – zrozumienie pani w pobliskim spożywczaku. Może tym razem się uda – trzymajcie kciuki! Mały update: kurs zaczyna się już jutro, panic mode ON…

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Moje boje z językiem niemieckim

  1. Pingback: TOP 5 zdań, których nie usłyszycie od Wiedeńczyka | Rondzio
  2. Pingback: Jak (na)uczyć się niemieckiego | Rondzio

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s