Moje boje z językiem niemieckim

Kiedy kilka lat temu przyjechałem do Wiednia, moja znajomość niemieckiego ograniczała się do Ja, Nein, Brot i Bier, co przynajmniej teoretycznie mogło mnie uchronić od śmierci z głodu i pragnienia. Oczywiście znałem również parę zwrotów zaczerpniętych ze Stawki większej niż życie i Czterech pancernych i psa oraz, ekhem, filmów przyrodniczych, ale te pierwsze mogłyby na rozmówców zadziałać jak płachta na byka, a za drugie posądziliby mnie o obrazę moralności lub co gorsza, o molestowanie seksualne 🙂 Czytaj dalej

Reklamy