Słomiany zapał, lenistwo, prokrastynacja – ile tego we mnie tkwi?

Zdolny, ale leniwy – chyba każdy z nas słyszał tę frazę w dowolnym okresie swego życia. Od podstawówki począwszy, poprzez szkołę średnią (czy gimnazjum), na studiach skończywszy. Sporadycznie zdarza się ją usłyszeć w dorosłym życiu zawodowym. Brzmi to jak świetna wymówka, gdy po prostu nie chce nam się czegoś zrobić i pozornie niesie w sobie swego rodzaju pochwałę. No bo przecież zdolny jestem. Ale leniwy niestety.

Biegnę ...

Biegnę …

Tymczasem jest to najgorsza rzecz jaką rodzice mogą zrobić swojemu dziecku (zostańmy przy okresie dzieciństwa)! Zdolny był Einstein, zdolny był Michał Anioł, zdolna była Skłodowska. Przeciętny mały człowiek jest po prostu przeciętnym mały człowiekiem, i o ile nie przejawia tego błysku charakteryzującego geniusza (i nie mówię tu o samodzielnym wiązaniu butów pół roku wcześniej od rówieśników), to czeka go sporo pracy aby przykładowo przyswoić wymaganą wiedzę (i spełnić oczekiwania rodziców).

Programuję ...

Programuję …

Zdolny, ale leniwy w doskonały sposób demotywuje jednak do tego przyswajania. Dorastając bowiem, taki młody człowiek przestaje traktować pojawiające się problemy i niepowodzenia w kategorii porażek – no przecież mówią, że jestem zdolny, więc sobie poradzę. Tylko gdybym nie był taki leniwy … I tak to wszystko się nawarstwia i nawarstwia, aż zostaje tylko ‘leniwy’. ‘Zdolność’ się ulotniła.

Uczę się niemieckiego ...

Uczę się niemieckiego …

W ostatnich latach popularny stał się termin prokrastynacja. Sam często go używam do żartobliwego określenia swojego lenistwa, podkreślam jednak – żartobliwego, bo pomimo przejawiania cech typowych dla tego zaburzenia, czasami potrafię się zebrać w sobie i dokończyć to, co zacząłem (mam nadzieję, że nie przerwę pisania bloga ;)). Daleki jestem od wydawania osądów w sprawie prokrastynacji, ale „przypadkiem” ostatnimi czasy strasznie wzrósł również odsetek osób z dysleksją, dysortografią czy dyskalkulią. Szczególnie przed egzaminami różnego rodzaju … Naprawdę chorym na te zaburzenia – współczuję, „udawaczom” mogę powiedzieć tylko jedno – robicie szkodę tylko sobie (lub swoim dzieciom).

Robię wpis na bloga ...

Robię wpis na bloga …

No i na deser – słomiany zapał. W tej dziedzinie jestem ekspertem. Naprawdę. Ile ja już razy coś zaczynałem, a po tygodniu, dwóch, nawet nie pamiętałem gdzie zostawiłem notatki, zeszyt, przyrządy. Nauka niemieckiego, programowanie, bieganie (no dobra, bieganie jest nudne jak flaki z olejem). Jak mawia przysłowie, za każdym razem miłe złego początki, lecz koniec żałosny. Efekt był ten sam – zapał znikał szybciej niż się pojawiał.

Ale czas zerwać z lenistwem! Wziąć się porządnie do roboty! Doprowadzić do końca to co się zaczęło. I takie jest właśnie moje postanowienie, tak zaczynam żyć. Od jutra … 😉

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Słomiany zapał, lenistwo, prokrastynacja – ile tego we mnie tkwi?

  1. „Żartobliwie”? hahahahaha.. Dobry dowcip, dobry.. 🙂
    Moja lista „rzeczy do zrobienia” jest cholernie długa.. Ale tak od sierpnia w końcu bierzemy się za robienie gierki, co nie? 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s