The Walking Dead: 400 Days – to nie tak miało być

Jestem właśnie świeżo po sesji The Walking Dead: 400 Days i powiedzenie, że mam mieszane uczucia co do tej produkcji byłoby sporym nadużyciem. Przedstawiając rzecz obrazowo: ogromny balon oczekiwań pękł z wielkim hukiem, zniechęcając dziecko do zabawki.

Przypomnę tylko, że The Walking Dead to jedna z najlepszych produkcji 2012 roku, której popularność zaskoczyła chyba nawet jej twórców. Dodatek zatytułowany 400 Days miał być swego rodzaju pomostem, po którym przejdziemy w oczekiwaniu na kontynuację zmagań z zombiakami i moralnymi wyborami, jednak biorąc pod uwagę zawartość, podstawkę i DLC dzieli przepaść, i to zarówno pod względem jakościowym jak i ilościowym. Najpierw może jednak króciutko co mi się podobało.

Wbrew pozorom przypadła mi do gustu forma podania rozgrywki, czyli podzielenie całej historii na kilka pomniejszych opowieści, splatających się finalnie ze sobą. Niestety, zostało to skutecznie zniwelowane przez długość, a raczej krótkość obcowania z 400 Days, ale o tym za chwilę. Ciekawym pomysłem jest również wzajemne przenikanie się poszczególnych wątków jak i możliwość nieliniowego ich ukończenia, dzięki czemu możemy być świadkami następstw poszczególnych wydarzeń bądź też w odpowiednich momentach zostajemy zaskoczeni ich genezą. I na tym niestety kończą się pozytywy, a zaczynają  minusy.

Po pierwsze, dodatek jest niesamowicie krótki. Każdy z epizodów podstawowej wersji został wyceniony na tym samym poziomie co 400 Days, jednak oferowały one nieporównywalnie więcej zabawy z nieumarłymi. Dodatkowo opowiedziana historia jest zupełnie niezbalansowana – wątki niektórych bohaterów kończą się gdy na dobrą sprawę jeszcze się nie zaczęły, inne natomiast są niepotrzebnie przeciągnięte.

Po drugie 400 Days jest zbyt przegadany. Rozumiem, że twórcy starali się upchać jak najwięcej treści, jednak osiągnęli skutek przeciwny do zamierzonego – czekając na akcję większość dialogów można po prostu ominąć, tym samym tracąc kontakt z bohaterami i nie identyfikując się z nimi.

Po trzecie – brak prawdziwych nawiązań do podstawowej wersji gry, tak podkreślanych przez twórców. Owszem, w 400 Days znajdziemy pewne sceny czy wzmianki o osobach z pierwszych epizodów, ale jest to raczej puszczenie oka do graczy, którzy ukończyli The Walking Dead, niż wplecenie wątków z gry do historii opowiedzianych w DLC. W rezultacie podchodzę z rezerwą do promowanych przez Telltale Games informacji, mówiących, że 400 Days ma być punktem wyjściowym do drugiej części gry.

Podsumowując, o ile jeszcze miesiąc temu byłem pewien, że The Walking Dead 2 wezmę w ciemno w dniu premiery, o tyle dzisiaj wiem, że z zakupem wstrzymam się do pierwszych recenzji.

Źródło screenów: http://www.telltalegames.com/walkingdead

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s