DLC zabijają gry

We wpisie dotyczącym osiągnięć w grach komputerowych zasugerowałem, że są one w zasadzie wyłącznie próbą przykucia gracza na dłużej do konkretnego tytułu. Innym rodzajem sztucznego przedłużacza jest tzw. DLC czyli zawartość do pobrania. I o ile jeszcze darmowe dodatki, które trafiają się niestety coraz rzadziej, można tolerować, o tyle płatne DLC to tylko i wyłącznie skok na kasę. W wielu przypadkach niezwykle perfidny.

Rozumiem, gdy twórcy gry przecenili swoje siły i nie zdążyli zmieścić w grze wszystkich pomysłów czy rozwiązań. DLC jawi się wtedy jako naturalna opcja (chociaż można oczywiście pomyśleć nad wydaniem sequela). Umówmy się jednak, iż takie sytuacje zdarzają się rzadko – częściej to wydawca naciska na terminy, co w rezultacie skutkuje wykastrowaniem gry z części funkcjonalności i pojawieniem się ich jako dodatek, często gęsto płatny.

Coraz częściej zdarza się jednak, iż dany tytuł tworzony jest od razu z myślą obudowania go całą masę rzeczy do pobrania, a twórcy nie kryją się z tym, iż równolegle z grą pracują nad DLC do niej. Czasami również zawartość dodatkowa wydawana jest razem z grą, jednak dopóki nie zapłacimy za nią, pozostaje zablokowana. Gdzie tu sens, gdzie logika? – można spytać. Niestety, sprawdza się stara prawda – jeśli nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze. I tak dostajemy coraz to dziwniejsze DLC w stylu śmiesznych skórek głównego bohatera, nowych rodzajów broni czy map do trybów multiplayer (to akurat jeszcze rozumiem, aczkolwiek w tym wypadku stosunek ceny do jakości i ilości bywa dyskusyjny). Do legendy przeszła już zbroja dla konia, którą mogli kupić posiadacze The Elders Scrolls IV: Oblivion. Bethesda Softworks życzyła sobie za nią marne 2,50 USD.

Teza postawiona w tytule nie jest pozbawiona sensu. Osobiście wolałbym zapłacić więcej za pełnoprawny produkt, niż kupować rozmieniony na drobne „serial”. Niestety wydawcy przyzwyczaili się do tego, że gracze łykną w zasadzie wszystko, a szczególnie kolejne części znanej marki (patrz Call of Duty). Tu się przytnie, to się wytnie, zostawimy 3 godziny rozgrywki, a resztę damy w DLC. Brzmi znajomo? Nie wiem jednak co musiałoby się stać, aby odwrócić ten trend. Miliony graczy przestaną kupować dodatki? Pomarzyć zawsze można.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s