Acziwki – na co to komu?

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami … a nie, to nie ta bajka. W każdym bądź razie był taki czas, gdy gry komputerowe  dawały graczowi poczucie dobrze wydanych pieniędzy – trzymająca się kupy fabuła, ciekawie opowiedziana historia, dość wysoki poziom trudności itp., itd. Jednym słowem, tytuł przykuwał na długie godziny, sprawiając masę frajdy.

Pewnego dnia coś się zmieniło. Nagle okazało się, że fabuły są płytkie jak kałuże, gry przechodzą się w zasadzie same, a gracze proszeni o wymienienie zapadających w pamięć fragmentów rozgrywki zachowują się jak przesympatyczna Dory z filmu Gdzie jest Nemo.  I w tym momencie ktoś z growego oddziału Microsoftu wpadł na szatański pomysł przedłużenia czasu spędzanego z grami. Nie, nie – nie chodzi o ulepszenie rozgrywki. W zamian za to dostaliśmy achievementy, trofea, medale, odznaki (jak zwał, tak zwał) – nazwijmy je po prostu Osiągnięcia.

1

Osiągnięcia w założeniu miały motywować  gracza do spędzenia więcej czasu z danym tytułem, pozornie sprawiając, że  przejście gry zajmuje więcej czasu niż w przypadku tytułu pozbawionego tych „bonusów”. I wszystko byłoby OK, gdyby nie sztuczne wymyślanie beznadziejnych moim zdaniem Osiągnięć. Weźmy przykładowo takie znajdźki, od których roi się obecnie w grach. Alan Wake i termosy z kawą – no na Boga, po pierwsze po cholerę mam zbierać termosy, a po drugie kto porozstawiał je w tak niedorzecznych miejscach? Assassin’s Creed 2 – pióra. No super, tylko znowu po co? Tak, wiem, dostajemy pelerynkę za znalezienie wszystkich, ale to kolejna rzecz upchana na siłę. Chlubnym wyjątkiem jest seria Gears of War i jej znajdźki – przynajmniej ja widzę sens w zbieraniu nieśmiertelników poległych żołnierzy.

Kolejnym rodzajem Osiągnięć, które według mnie nie wnoszą nic do rozgrywki, są Osiągnięcia przyznawane za ukończenie poszczególnych misji czy rozdziałów. Przecież i tak gracz musi to zrobić, aby móc grać dalej, za co jest więc nagradzany? Podobnie rzecz wygląda z bossami, których należy pokonać, aby pchnąć do przodu fabułę – ja czerpię satysfakcję z samego faktu, a nie z tego, że po wszystkim gra przyzna medal. Jako tako prezentują się natomiast Osiągnięcia przyznawane za ukończenie gry na wyższych poziomach trudności, ponieważ faktycznie w tym przypadku należy się nieco więcej namęczyć. Aczkolwiek – patrz przypadek poprzedni – czy już samo to nie jest odpowiednią nagrodą? Z innej beczki – kompletnym nieporozumieniem są wymagania Mass Effect, aby ukończyć większość gry mając w drużynie przedstawiciela konkretnej rasy. Czytaj – przejdź kilka razy grę, w której nic się w zasadzie nie zmienia. No dla mnie bomba.

Nie ukrywam, że do napisania tego tekstu skłoniła mnie frustracja podczas przechodzenia niektórych tytułów. Frustracja spowodowana niemożnością zdobycia wszystkich Osiągnięć, czy to z powodu ich bezsensowności (odpuściłem flagi w Assassin’s Creed), czy z powodu trudności w ich wykonaniu (m.in. Osiągnięcia przyznawane w trybach multiplayer – nie lubię i nie umiem się w nich znaleźć). Jednym  z wyjątków jest Enslaved, w którym zdobyłem wszystko co było do zdobycia, ale i to tylko dlatego, że gra mnie po prostu oczarowała „pierwotną” grywalnością.

Niestety, nie zanosi się na to, aby gry odchodziły od Osiągnięć czy DLC (a to też temat rzeka) w stronę przedłużenia rozgrywki w ciekawszy sposób. Wprost przeciwnie, czeka nas zalew tytułów, w których rola gracza będzie sprowadzała się do klikania kilku przycisków na krzyż. Nie zdziwię się, gdy pierwsze Osiągnięcie będzie przyznane za uruchomienia gry … A propos, doskonałym komentarzem do całego pomysłu Osiągnięć jest sympatyczna gra flashowa Achievement Unlocked.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s